Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie mają tylko ogólne pojęcie o tym, na czym polega redakcja merytoryczna. Sama natomiast pracuję w ten sposób z tekstem na co dzień i jestem w stanie rozmawiać o merytoryce godzinami. To bardzo ciekawe zagadnienie i wymaga ciągłego szkolenia się, uczenia, zwracania uwagi na drobiazgi oraz researchu.

W tym wpisie zebrałam najważniejsze moim zdaniem rzeczy, które warto wiedzieć o redakcji merytorycznej. Z tego tekstu dowiesz się:

  1. na czym dokładnie polega redakcja merytoryczna,
  2. co sprawdza redaktor merytoryczny,
  3. czy błędy merytoryczne dyskredytują autora,
  4. dlaczego redakcja merytoryczna jest tak ważna,
  5. kto ponosi odpowiedzialność za błędy w tekście,
  6. ile może kosztować redakcja merytoryczna.

Na czym polega redakcja merytoryczna?

Redakcja merytoryczna to praca z tekstem, gdy nie zwraca się uwagi na błędy językowe czy edytorskie. Wtedy analizuje się bohaterów, fabułę, opisy i mnóstwo innych rzeczy, o których więcej opowiem niżej.

Teoretycznie potem tekst trafia do redaktora językowego, który zaczyna już pracę na tekście właściwym. W praktyce jednak często zatrudnia się redaktora językowo-merytorycznego. Na potrzeby tego tekstu przyjmijmy jednak, że nad naszą hipotetyczną książką pracują dwie różne osoby o różnym zakresie obowiązków.

Co sprawdza redaktor merytoryczny?

  1. Opisy dotyczące bohaterów

Notuję skrupulatnie imiona wszystkich bohaterów i podczas czytania książki sprawdzam, czy nie zmienia im się kolor włosów albo oczu. Pilnuję, żeby opisy były spójne – jeżeli bohater raz jest gruby, a raz chudy, autor musi to ujednolicić. Sprawdzam, czy podawane w książce adresy bohaterów lub ich numery telefonu są za każdym razem takie same. Pilnuję też, czy zgadza się osiedle, dzielnica, miasto, kraj.

Kontroluję losy postaci – jeśli bohater wspomina swoją przeszłość, notuję ważne fakty, a potem na przestrzeni książki sprawdzam chronologię jego wspomnień. Rzecz jasna trzeba mieć tu na uwadze, że czasem pomyłki są celowym zabiegiem, kiedy bohater kłamie albo ma słabą pamięć. Ważne jednak, żeby w razie wątpliwości takie fragmenty zaznaczyć i skonsultować z autorem, czy na pewno o to chodziło.

  1. Opisy dotyczące świata przedstawionego

Gatunek książki warunkuje sposób, w jaki ją sprawdzam pod kątem świata przedstawionego. Jeśli poprawiam książkę fantasy, pilnuję, czy autor nie naruszył narzuconych sobie reguł – jeśli bohaterów nie można wskrzesić, to nie można. Jeśli smok nie może latać, to nie może. I tak dalej. Wbrew pozorom nawet w książkach fantasy i science fiction muszą obowiązywać jakieś zasady, których bohaterowie powinni przestrzegać. W ten sposób jest dla nich jakaś stawka, ryzyko.

Przy pozostałych gatunkach weryfikuję w miarę moich możliwości prawa fizyki, realia historyczne, ekonomiczne, przyrodnicze. Jeśli nie jestem w stanie ich zweryfikować, pytam autora o jego research. Szczególnie podczas czytania kryminału notuję, co się dzieje z bohaterami, sprawdzam, czy nagle się nie rozdwoili albo nie przenieśli w czasie.

  1. Przebieg akcji

Upewniam się, że wydarzenia są logiczne i zachowują ciąg przyczynowo-skutkowy. To szczególnie ważne w przypadku opowieści, które nie są chronologiczne – rozpisuję sobie wtedy linię czasu dla każdego bohatera i na bieżąco notuję wszystko. Nieścisłości zgłaszam autorowi.

Analizuję także, czy bohaterowie nie za łatwo pokonują przeszkody – jeśli autor przez większość książki kreuje przeciwnika na wszystkomogącego boga, pokonanie go jednym zaklęciem lub patyczkiem będzie dla czytelnika niewiarygodne i rozczarowujące. Zwracam uwagę na rozwiązania zbyt oczywiste oraz przewidywalne, a także na deus ex machina.

  1. Konstrukcja powieści

Zdarza się, że puenta nie zawsze odpowiednio wybrzmi. Zwracam uwagę na miejsca dzielenia rozdziału: czy kończy się tak, by zachęcić czytelnika do przeczytania następnego od razu. Jeśli rozdział jest za krótki, radzę, jak to zniwelować. Sprawdzam, czy wszystkie wątki zostały wyjaśnione.

Zwykle doradzam też, żeby usunąć zwroty w rodzaju „…o czym miał się wkrótce przekonać” – bywają uzasadnione i budzą ciekawość, ale potrafią psuć immersję lub zdradzić zakończenie. Chcemy, żeby czytelnik poznał całą historię, więc nie warto już w drugim rozdziale opowiadać finału.

Przyglądam się też zawsze opisom i analizuję, czy któreś wydarzenie nie jest opisane zbyt szczegółowo albo wręcz przeciwnie, niewystarczająco. Jeśli bohaterowie walczą na śmierć i życie, ale autor zamyka to w dwóch zdaniach, doradzam mu rozwinięcie tego opisu. I na odwrót, jeżeli postać tylko miga w drzwiach i nie pojawia się nigdy więcej, sugeruję, by nie poświęcać pół strony na opisywanie jej wyglądu.

  1. Kwestie formalne

Upewniam się, że autor podał źródła i przypisy do tego, co istotne lub zbyt hermetyczne. Sprawdzam, czy na pewno są podane wszystkie informacje; czasami brak daty dostępu lub link jest uszkodzony. Weryfikuję, czy nie ma gdzieś konfliktu praw autorskich (szczególnie przy specyficznych określeniach lub terminologii). Pilnuję, żeby cytaty nie były zbyt długie i nie dominowały nad tekstem.

  1. Kwestie językowe

Kwestiami językowymi zajmuję się wyłącznie w szczególnych przypadkach, kiedy chodzi o rzeczy istotne dla powieści. Pokazuję autorowi, gdy prosty bohater mówi zbyt poetycko, pokazuję, gdy wykształcona postać popełnia błędy. Zwracam uwagę na niefortunne sformułowania, rzeczy, które można źle odebrać, a nie taki był zamysł autora.

Opisałam to najszczegółowiej, jak umiałam, ale od dawna powtarzam, że najlepiej zawsze pokazywać teorię na przykładach. Dlatego znalazłam kilka rzeczy, które poprawiałam lub na które zwracałam uwagę autorowi – zerknij niżej.

  1. Czy w jedenastowiecznej Polsce bohaterowie mogli jeść ciecierzycę?
  2. Dlaczego nie poznajemy genezy tej nietypowej ksywki bohatera?
  3. Bohater nie może opierać się o stalaktyt – one zwisają z sufitu jaskini. Z podłoża wystaje stalagmit.
  4. Ta postać jest negatywna, nie zdrabniałabym tego imienia, szczególnie że to tylko jeden raz na przestrzeni całej powieści.
  5. Bohater jest w piwnicy bez okien, nie może widzieć, jaka jest pogoda na zewnątrz.
  6. Żona wspominała tylko o jednym synu, co się stało z drugim?
  7. W Polsce zaginięcie można zgłosić od razu, to mit, że trzeba czekać 48h – wypowiedź bohatera trzeba zmienić.
  8. Przed chwilą dzieci bawiły się na boisku, dlaczego teraz są w auli?
  9. Niech bohater nie ocenia tej wypowiedzi – jej sens, spójność i logikę niech oceni czytelnik.
  10. To, że zamknął drzwi, nie ma znaczenia – pokojówki zawsze mają klucz master, dzięki któremu mogą wejść do każdego pokoju.

Czy takie błędy dyskredytują autora i oznaczają, że nie umie pisać?

Absolutnie nie. Nigdy w życiu. Każdy – powtarzam, każdy, włącznie z redaktorami merytorycznymi, językowymi, korektorami, językoznawcami, nauczycielami, polonistami, copywriterami – popełnia takie błędy. To po prostu… naturalny rezultat pisania.

Może czasem zdarza się, że ktoś siada i pisze tekst po kolei, ale często łatwiej zacząć od środka albo wręcz od końca. Czasem autor zmienia imię postaci, bo stwierdza, że bohaterka jest bardziej Iwoną niż Kaśką. Czasem przemeblowuje pomieszczenie, bo nie zgadza mu się klimat. To całkowicie normalne.

Problem jedynie w tym, że kiedy czytasz swój tekst, już tego błędu nie widzisz i ktoś musi Ci go pokazać palcem.

Dlaczego redakcja merytoryczna jest tak ważna?

Właśnie dlatego, że Ty nie widzisz swojego błędu, potrzebujesz redaktora merytorycznego.

Część z tych błędów można łatwo poprawić nawet na etapie korekty poskładowej – choć odnotujmy, że korektor, który ją robi, w ogóle nie ma obowiązku śledzenia spójności. Zmiana na przykład koloru włosów postaci w jednej scenie to drobiazg.

Są jednak rzeczy, których nie da się poprawić ot tak, jednym kliknięciem. Zdarzyło mi się polecić autorowi zmianę konstrukcji całej powieści! Na etapie przygotowania do druku trudno już cokolwiek zdziałać. Pracując z redaktorem merytorycznym, możesz uniknąć wielu tego typu problemów.

Kto ponosi odpowiedzialność za błędy merytoryczne?

Autor. Zawsze. I wyłącznie autor. To jego nazwisko jest na okładce, to on podpisuje się pod tym, co wypuszcza w świat. Zespół redakcyjny jest jego wsparciem, nie zastępuje autora w pisaniu.

Podam przykład sprzed kilku lat z polskiego podwórka. Pewna znana blogerka wydała książkę popularnonaukową dotyczącą filmu. Było tam pełno nazwisk, dat, faktów, ciekawostek sięgających początku XX wieku. Kiedy po książkę sięgnęli znawcy tematu, znaleźli w niej mnóstwo błędów merytorycznych. Okazało się, że autorka przyznała nagrody komuś, kto jej nigdy nie otrzymał; poprzekręcała nazwiska i ciekawostki.

Zwrócono jej zatem uwagę na te pomyłki. Co zrobiła?

Napisała post w duchu: „Haha, pomyliłam się, no co? Redakcja i korekta też się nie postarała”.

Pomińmy milczeniem umniejszanie zasług i lekceważące traktowanie pracy  zespołu redakcyjnego, który na pewno bardzo starannie i cierpliwie dopieszczał jej książkę. Nie mówię też nawet o nagonce, jaką zapoczątkowała, bo fani blogerki natychmiast zaczęli krytykować redaktorkę i korektorkę, że nie są profesjonalistkami. Na ich miejscu po prostu bym się obraziła. Ale zespół redakcyjny NIE JEST od tego, żeby weryfikować za autora każdy fakt.

Poprawiałam książki naukowe i popularnonaukowe, przez trzy lata robiłam też korektę na portalu filmowym. Mogę zweryfikować imiona, nazwiska, część dat. Zdarzyło mi się zwrócić autorowi uwagę na to, że pomylił rok, w którym jakaś produkcja zdobyła nagrodę. Ale jeżeli tekst liczy 400 stron, a na każdej jest pięć ciekawostek, to potrzebowałabym dodatkowy miesiąc na zweryfikowanie źródeł, żeby klikać wszystkie linki, przesłuchać wywiady, sprawdzać znaczniki czasowe, i dodatkowy budżet na kupno nagrań DVD czy dostęp do specjalnych treści. Nie – ten obowiązek weryfikacji faktów spoczywa na autorze. Zawsze. To jego nazwisko jest na okładce, to on swoją marką osobistą daje – lub nie – gwarancję jakości. I nie ma znaczenia, czy to książka popularnonaukowa, kryminał czy powieść fantasy.

Ile kosztuje redakcja merytoryczna?

Jak to zwykle bywa, nie ma tu jednej konkretnej, ustalonej stawki. Na cenę wpływają między innymi objętość książki, tematyka, liczba przypisów, specjalizacja redaktora. Im dłuższa książka, im więcej przypisów, im rzadsza tematyka, tym wyższa cena. Nie spodziewałabym się jednak wyceny redakcji merytorycznej poniżej 100 zł netto za arkusz (czyli 40 000 znaków ze spacjami, co daje średnio 22 strony). Zakładam rzecz jasna, że nie obejmuje to redakcji językowej, bo w tym przypadku musisz raczej podwoić stawkę.

Jak przebiega redakcja merytoryczna?

Po naniesieniu uwag redaktor odsyła tekst do autora, który zapoznaje się z poprawkami. Zmienia odpowiednie fragmenty i powieść wraca do redaktora… I tak w kółko, dopóki obie strony nie będą zadowolone z rezultatu.

Mam nadzieję, że rozwiałam wątpliwości i odpowiedziałam na pytania, które mogły Ci się nasunąć. Jeżeli coś jeszcze jest niejasne, zostaw komentarz pod wpisem, postaram się pomóc!

Podobał Ci się ten wpis? Interesujesz się poprawną polszczyzną lub chcesz nauczyć się, jak lepiej pisać? Zapisz się na mój newsletter i otrzymuj co tydzień darmowe porady, wskazówki i informacje.